|
23.11.2002 Górnik Zabrze - Szczakowianka |
|
|
|
|
Tym razem jeden z bliższych wyjazdów w pierwszej lidze mianowicie do Zabrza na Górnik. Zabrzanie nigdy nie byli darzeni sympatia w Jaworznie wiec na ten mecz pełna mobilizacja wśród ekipy z SWA. Przed meczem tradycyjnie w tamtych czasach spotykamy się w Fuksie skąd razem ze stara ekipa udajemy się na miejsce zbiorki. Tam dołącza jeszcze kilka osób ze Szczakowej i łącznie jest na ok 20 osób. Po dotarciu na zielona przezywamy mały szok widząc ile osób chce jechać. W sumie do Zabrza dociera ok 370 głów!
Od samego Jaworzna tradycyjnie obstawa panów w niebieskich lub czarnych (jak kto woli) mundurach i to wyjątkowo w dużej liczbie wiec po drodze nic się nie działo oprócz jednego kamienia w autobusie który nam podarowały Żabole (wpadł przez otwarta szybę). Jak zwykle w Zabrzu drobne problemy z wejściem ale w końcu wszyscy wchodzą na stadion. W momencie gdy na sektorze jest ok polowy ekipy następuje pierwszy atak Żaboli w ok 20-30 osób dość młodej ekipy. Z naszej strony leci tez trochę osób. Prym w naszej ekipie wiodła ekipa z SWA. Starcie trwało kilka minut i było dość wyrównane po czym wpada psiarnia i pałuje kogo popadnie od nas (dostały nawet dziadki). Po jakimś czasie z drugiej strony sektora w naszym kierunku przemieszcza się znacznie liczniejsza i lepsza wizualnie ekipa gospodarzy jednak psy szybko rozkminiają o co chodzi i do siatki dobiega tylko kilku najwytrwalszych i załapują się na oklep od policji. My w tym czasie śpiewamy odpowiednie piosenki za co jeden z naszych dostaje mandat! Do końca meczu już spokój z naszej strony dobry doping i oprawa (Zimne ognie, które lądują na bieżni) Powrót do Jaworzna przez jakieś zadupia spokojny.
|