|
18.06.2005 Polonia Bytom - Szczakowianka |
|
|
|
|
Bitwa o II ligę czyli baraż o utrzymanie z Polonią Bytom. Wyjazd w całym Jaworznie bardzo nagłaśniany, plakaty na mieście, informacje we wszystkich jaworznickich gazetach. Opłaciło się, choć nie udało się powtórzyć frekwencji z wyjazdów na Podbeskidzie czy RKS. Jedziemy do Bytomia 2 autobusami w tym 1 przegubowy(jakieś 250 osób). Nie dołączają do nas jak wcześniej było planowane chłopaki z Szombierek ponieważ priorytetem dla nich był bardzo ważny mecz ich drużyny w tym dniu. Wchodzimy na sektor gości jest nas łącznie około 300 osób. W 1 i w 2 połowie prezentujemy efektowną oprawę transparenty, flagi na kijach, piro, balony, serpentyny.
Przez cały czas głośno dopingujemy lecz stara się nam w tym przeszkodzić bytomska ochrona i policja która od początku okazuje swoją niechęć do nas min. wyzywając dziewczyny obecne w naszym młynie, jakikolwiek sprzeciw wobec policjantów kończył się zgarnięciem do suki i spałowaniem. W trakcie spotkania od boku pod nasz sektor podbiega kibic Polonii nie zostawiamy tego bez reakcji i przekopujemy go, kilkunastu Polonistów leci mu na pomoc i wywiązuje się walka która po chwili zamienia się w bitkę z ochroną, zadyma kończy się aresztowaniem 10 naszych i kilku kibiców Polonii. Ale to nie koniec przygód po zakończeniu spotkania podchodzą do nas piłkarze, oni także zostają zaatakowani przez ochroniarzy. Bramkarz Tomasz Rogala tak opisywał to zdarzenie: "Chciałem podać jednemu z kibiców rękę, gdy uderzono mnie pałą po palcach. Potem dostałem przez plecy tak, że teraz z trudem ruszam lewą ręką, boli mnie pod łopatką. Mam też problemy z oddychaniem". Nie zostajemy obojętni wobec wyczynów pałkarzy i zaczynamy przedzierać się przez płot. Całą sytuacje "uspokaja" ochrona. Nadszedł czas by wracać do Jaworzna jednak nie mamy zamiaru opuszczać stadionu dopóki nie wypuszczą naszych na co nie zgadza się psiarnia która wypycha nas siłą do autobusów. Ostatecznie wracamy do Jaworzna bez aresztowanych, oni dotarli dopiero następnego dnia. W drodze powrotnej mijamy wielu kozaczących do nas Bytomian. Tak więc wyjazd pełen przygód, mecz zakończony porażką 1-0. Po powrocie do Jaworzna pozostało nam z nadzieją czekać na mecz rewanżowy. O nim w następnej części pamiętnika.
  
|
Komentarze
Dodałbym jeszcze, ze szarpaliśmy się z ochroną o naszą fane wiszącą na ogrodzeniu!
A tym kibicem byłem Ja ...Tomek dostał po plecach a ja po ręce którą przez 2 tyg ledwo ruszałem...Co to faktów to jeszcze nie został opisany przypadek naszego kibica który został zdzielony w głowę , kolbą od shotgun-a przez jednego z psów. A działo się to wtedy jak byliśmy już zapakowani w autobusy w drogę powrotną do Jaworzna. O ile dobrze pamiętam to koleś chciał wrócić na sektor bo coś zostawił na nim ale pan władza się nie zgodził i od razu wymierzył mu kare....no i jeszcze to słynne kamerowanie nas z osobna przed wjazdem do bytomia...śmiech na sali...TO TYLE.... POSDRO.....
Jak możesz takie rzeczy pociskać tutaj? U nas zgodę Szombierki-Szczakowianka wspomina się bardzo pozytywnie, zresztą nasza zgoda nigdy nie została zerwana.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.