|
06.05.2006 Jagielonia Białystok - Szczakowianka |
|
|
|
|
Wpisany przez Arni
|
|
niedziela, 02 stycznia 2011 16:36 |
|
Pamiętam, że w tym czasie na Szczaksie uformowała się mała ale zgrana grupa wyjazdowa która w mniejszych czy większych ilościach jeździła na mecze, jednak na tą podróż chętnych było jak na lekarstwo. Telefony do wszystkich, esemesy i jest spontaniczna decyzja zdobywamy Białystok z pomocą naszego kochanego PKP. Zbiórka zaplanowana na późny piątkowy wieczór i ruszamy w 4 osobowym składzie na północ Polski. Droga mija standardowo czyli ostra libacja w przedziale, rano budzi nas promień słońca, konduktor i można ruszać do Białegostoku. Zwiedzamy przez chwile miasto, zaczynają pojawiać się wszędzie żółto czerwone pszczółki. Ładujemy się do pierwszego lepszego autobusu podąrzając za tłumem. Pod bramami podbijamy do przypadkowych gości i pytamy dyskretnie gdzie tu mają klatkę dla gości na co on na cały głos ze Swoim akcentem ”ino nie mówcie żeście z Jaworzna tu przyjechali”. Wokoło wszystkie spojrzenia skierowały się na Nas – zdecydowanie to był głupi pomysł.
O dziwo obyło się bez nieprzyjemności i wbijamy po chwili pod bramę klatki. Wąs na bramie ostrzegł że wchodzimy na własne ryzyko bo siatka jest dziurawa a oni nie mają obowiązku zabezpieczać tego meczu. Po wejściu wyciągamy szale i oznajmiamy publice po co tu przyjechaliśmy i komu kibicujemy. Kilka chwil potem na nasz sektor podchodzi jeden z kibiców i ku Naszemu zdziwieniu częstuje nas kielbachą i chlebem tłumacząc się białostocką gościnnością. Jagiellonia na meczu nieźle ultrasuje i prowadzi konkretny doping. Po meczu ten sam gość podchodzi pod sektor i proponuje pomoc w dojechaniu na dworzec z czego korzystamy bo mamy tylko godzinę do pociągu. Pod dworcem gadamy chwile z chłopakami i dostajemy propozycje "pijatyki w ich barze" niestety ostatni pociąg zmusza nas do dalszej podróży. Dostajemy na droge jeszcze prowiant "Żubrowy" za który w tym miejscu chciałbym podziękować. I jedziemy z przesiadką w Warszawie do Jaworzna. Zdecydowanie to jeden z moich lepszych wyjazdów który na długo zapadnie w pamięci. Wyjazd kończymy około 8 w Szczakowej po czym jeden z Nas udaje się na Komunie chrześniaka w stanie lekko melanżowym 


Przy okazji uzupełniliśmy wpis z wyjazdu na mecz z Heko Czermno o kilka zdjęć, dostępny tutaj. |