|
09.10.2010 Górnik Wesoła - Szczakowianka |
|
|
|
|
Wpisany przez Szczurek
|
|
niedziela, 10 października 2010 20:27 |
|
Zbieramy się o 14.30 na Zielonej, w około 80 osób. Autokar przyjeżdża z opóźnieniem, dopiero około godziny 15.30 wyruszamy z Jaworzna. Po drodze gubimy się wjeżdżając w osiedle domków działkowych, jesteśmy główną atrakcją tamtejszych mieszkańców (pierwszy raz widzą na oczy taki ruch w ich okolicy). Po kilku minutach docieramy na stadion z małym spóźnieniem i zapełniamy sektor gości. Na stadionie spotykamy dużą ilość kibiców z Jaworzna, która wybrała się własną formą transportu. Trudno to dokładnie określić ale na oko jest nas około 150 osób. Nie wieszamy żadnych flag, nie pozwalają na to warunki "stadionu". Prowadzimy dość głośny doping, używamy konfetti i machamy flagami. Tak mija nam pierwsza, szczerze mówiąc nudna połowa spotkania.
W drugiej połowie kibice gospodarzy najwidoczniej zauważyli że nic ciekawego się nie dzieje i jeden z kibiców Górnika Wesoła w samej bieliźnie wbiega na murawę. Po chwili zostaje zawinięty przez policję. Spotkanie toczy się dalej, chodź sędzia boczny zachowuje się dość kontrowersyjnie. My do końca prowadzimy doping który z czasem jest coraz słabszy. Pod koniec spotkania dziękujemy tradycyjnie piłkarzom za grę i wykrzykujemy "Walczyć, trenować! Szczakowa musi panować!".
Po opuszczeniu stadionu gdy pakujemy się do autokaru, grupka około 20 miejscowych kibiców podchodzi dość blisko i zaczynają nas wyzywać. Z autokaru wybiega grupka naszych, która przegania miejscowych. Powrót spokojny bez żadnych przygód. |